1 lut 2017

Na co ja zarabiam?!



WielMąż to takie stworzenie, co chodzi do pracy. Ja, z racji wychowywania dzieci do pracy nie chodzę. Nie mamy nikogo bliskiego co to by się zajął dziećmi "po szkole". Starszemu pomiotowi nie ufam, żeby się zajął młodszym rodzeństwem, a młodsze jeszcze zbyt leciwe by w domu zostawać. 
Krótko mówiąc, patowa sytuacja, ale do rzeczy.


Jako, że WielMąż zarabia, tu słowo klucz - ZARABIA - ja, jego poddana winnam mu wdzięczność za jego łaskę. Tyle, że o ile zarabianie idzie w jego kwestii, to dbanie o rachunki i zakupy oczywiście spadają na tę szyję co głową kręci. I tu zaczyna się ambaras. 

Jesteś kobietą, wiesz o czym mówię, przecież to wszystko nie jest darmowe. Obiadki, smaczki, chemia gospodarcza, rachunki, kosmetyki bo czymś umyć się trzeba i pachnieć też, żeby na ulicy nie straszyć. Jakieś nieprzewidziane zakupy też się zdarzają. A jak masz dziecko w wieku szkolnym, sztuk jedną lub więcej to jest jazda bez trzymanki. Darmowa nauka psia jego mać. Komitety, srety, zeszyty, wiecznie pogubione ołówki i długopisy, a tych rzeczy jest niezliczona ilość. Wycieczki i inne pierdoły.

Ogarniasz ten chaos w pocie czoła, a on się, kurwa, pyta "NA CO ON ZARABIA", bo wiecznie nie ma pieniędzy na jego zachcianki. Nie może nic sobie kupić, wydać na hobby, nie ma na jego sprawy. Sorry Winnetou, ale ja też boginią osobistego shoppingu nie jestem. Wszystko ląduje w skarbonce zwanej dom, rachunki i dzieci. 

Nie ma, że kot kury, przecież na to jest kogut. Obiad chce mieć, posprzątane chce mieć, dzieci wychowane też, a i gdzie usadowić swoją wielce zmęczoną dupę po pracy również. Zastanawiam się co by zrobił, gdyby to on musiał się tym wszystkim zająć, a ja ?
Ja zrobiłabym co on, rano wstała do pracy, przyszła z niej, jebnęła się w fotelu z pilotem w ręce, miała wyjebkę i czekała na podanie mi pod nos obiadu. 




29 komentarzy :

  1. Ja nie wiem, faceci są jakoś inaczej chyba zaprogramowani :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę Cię rozumiem bo i ja nie pracuję, a mąż zarabia tyle że u nas to mąż trzyma kasę, opłaca rachunki, na zakupy jedziemy razem ja wrzucam do kosza a on płaci.
    Szczerze to dla mnie idealne rozwiązanie bo mam zaradnego męża :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci tak przedsiębiorczego męża :)

      Usuń
  3. Nie no, mój facet rozumie. A jak nie starcza na jego zachcianki to sobie dorabia na boku i wszyscy zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się tak dogadujecie :D

      Usuń
  4. bardzo trudną kwestię poruszasz. Niestety wielu mężczyzn nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele (i nerwów, i pieniędzy) kosztuje utrzymanie domu. Nie wiem, czy przeciętny facet byłby w stanie dobrze ogarnąć, gdyby nagle został sam z takimi obowiązkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A coś Ty, przeciętny facet potrafi ogarnąć tylko przyciski na pilocie od TV :)

      Usuń
  5. Na szczęście mój rozumie... Co więcej i on chodzi na zakupy i tym samym ma świadomość, co ile kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też niby ze mną chodzi, ale co on tam wie jak raz w miesiącu ze mną chodzi. Myśli, że te zakupy z nim to wszystko chyba co trzeba robić :D

      Usuń
  6. U nas dzieci jeszcze nie ma, ale ja na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie nie pracować.
    Może nie tyle co nie pracować, a nie mieś swojej gotówki..przeraża mnie wizja zostania w domu z dziećmi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, jak chłopa będziesz miała fajnego, to wizja zostania z dziećmi nie będzie taka zła :P

      Usuń
    2. Ja bym tak nie mogła, bo bez kontaktu z ludźmi bym prędzej czy później zwariowała, także podziwiam.

      Usuń
  7. Świetny, a przy tym dosadny tekst! W dodatku poruszający ważny temat....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, staram się ;)

      Usuń
  8. U Nas jest tak samo, Szczęście tylko ze jeszcze nie marudzi, ale za pół roku muszę iść do pracy, samo wyjście do ludzi zrobi mi dobrze. Czekam aż zdam prawo jazdy i będziemy się zmieniać zmianowo
    Buziaki Kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, gdy matka pracuje, to w tej pracy odpoczywa. Gorzej, jak wraca i musi jeszcze zapierdzielać w domu.

      Usuń
  9. Bardzo prawdziwy wpis :) Uświadomił nam jak bardzo nasza mama musi myć zabiegana by nam było dobrze :) U nas w domu także padają słowa ,,Gdzie są te pieniądze,, :* Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci często nie doceniają tego, co robi matka - tak samo ich ojcowie, bo dzieci większość czasu spędzają w szkole czy u znajomych i nie widzą tego wszystkiego. Idź przytul mamę, na pewno to ją uskrzydli :)

      Usuń
  10. Bosh facet niby prosty jak budowa cepa a jednak jezt z marsa. Nie kumam czaczy. U mnie Pan Tata rowniez ZARABIA przez duze Z przy czym ja siedze z szogunami calodobowo niemalze przechodzac przez wszystkie zawody swiata. Dobrze, ze moj Pan Tata to docenia, bo inaczej bym go pognaka w sina dal szukac innej naiwnej niewiasty 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha jedno szczęście, że ten Twój ma choć trochę oliwy w głowie :)

      Usuń
  11. Niestety większość facetów w ten sposób podchodzi do tego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co zrobisz, nic nie zrobisz...

      Usuń
  12. Facetów sie nie ogarnie xd

    OdpowiedzUsuń
  13. Boskie kochana ! Znam ten ból! Mój twierdził wiele razy że co ja robię cały dzień w domu skoro wiecznie jest bałagan przy 2 latku ... nadarzyła się piękna okazja, że wacpan miał przestój w pracy ;) skorzystałam z okazji i to ja wyruszyłam do pracy i wiesz co ? Przeprosił mnie hahaha ale za to każdy wolny dzień od świtu do nocy sprzatalam dom bo tak jak on twierdził " ale przy niej jak jestem sam nic nie idzie zrobić ! " boskie chwile hahaha

    OdpowiedzUsuń
  14. oj w takich wypadłach trzeba zastosować poważne środki zaradcze. Bo głupota nie boli... a nie daj Boże okaże się zaraźliwa....

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka